"QIGONG LECĄCY ŻURAW
- STAROCHIŃSKIE ĆWICZENIA UZDRAWIAJĄCE"

Liu Zhongchun
(Fragment książki)

NARODZINY QIGONG

Qigong (czyt. cikung) to powszechnie przyjęta w Chinach nazwa ćwiczeń z energią zwaną qi (czyt. ci). Medycyna chińska posługuje się nie używaną w medycynie europejskiej kategorią qi - energii, która m.in. krąży w ciele człowieka.

Medycyna i filozofia starochińska traktują człowieka jako cząstkę wszechświata, od którego w każdej chwili swego życia otrzymuje on energię qi. Gromadząc się w ludzkim ciele, w odpowiednich zbiornikach, energia ta krąży po kanałach (meridianach), których gęsta sieć jest rozmieszczona w organizmie. Dopóki przepływ energii jest nie zakłócony, dopóty człowiek jest zdrowy, gdy zostaje zablokowany, upośledzone są czynności fizyczne: przepływ krwi, limfy i inne funkcje organizmu. Aby przywrócić zdrowie, trzeba przywrócić przepływ energii. Wzbudzeniu energii, jej zgromadzeniu, zharmonizowaniu i wykorzystaniu służą właśnie powolne, miękkie, płynne ruchy, które się wykonuje w trakcie ćwiczeń Qigong.

Jak sil narodził Qigong? Kiedy się pojawił? Jego początki giną w pomroce dziejów. Być może pewnego pogodnego letniego dnia, 5-6 tysięcy lat temu nad brzegiem Żółtej Rzeki wypoczywał sobie człowiek, z rozkoszą wdychając zapach nagrzanych słońcem traw. Jakże był niepodobny do dzisiejszego człowieka. Nie był zaaferowany, nigdzie mu się nie spieszyło. Jego umysł nie gonił gorączkowo za żadnymi sprawami. Całym swoim jestestwem oddawał się odpoczynkowi. Czuł, że jest cząstką otaczającej go przyrody nierozerwalnie z nią związany. Czuł, jak energia Ziemi, Słońca, Nieba, wszystkich ciał niebieskich napływa do jego ciała, jak krąży w nim wywołując uczucie przyjemnego ciepła i mrowienia. W pewnym momencie uśmiechnął się i powoli wstał. Właściwie nie tyle wstał, ile coś go podniosło - energia. Była to zewnętrzna energia, która właśnie połączyła się z wewnętrzną energią jego ciała. Pod wpływem owego połączenia wewnętrzna energia zaczęła dążyć do uporządkowania, do przywrócenia harmonijnego obiegu chwilowo nieco naruszonego. "Coś" - czyli właśnie owa porządkująca energia - kazało człowiekowi wykonywać ruchy niemal taneczne. To powolne, płynne, to znów szybkie, gwałtowne. Tańczyły jego ramiona, barki, nogi, głowa, biodra, brzuch. Jego palce samowiednie dotykały różnych miejsc na ciele: punktu miedzy brwiami, pępkiem, kością ogonową. co za każdym razem wywoływało miłe uczucie mrowienia. Gdy po pewnym czasie taniec ów ustał, człowiek poczuł się cudownie: radosny, pełen sił, z ciałem wolnym od najmniejszego nawet śladu bólu. Zapamiętał sobie owe ruchy, które wykonywał mimowolnie, zapamiętał ich kolejność, ilekroć poczuł się osłabiony, zmęczony, chory, powtarzał je. Zawsze z tym samym zadziwiającym skutkiem. Nauczył także współplemieńców wykonywać te ruchy. A potem przekazywano je przez tysiące lat z pokolenia na pokolenie...

Może początki Qigong były inne. Być może prehistoryczny myśliwy oddawał się wnikliwym obserwacjom zwyczajów dzikich zwierząt: podglądał jak baraszkują niedźwiadki w lesie, jak "tańczą" na słonecznym brzegu, jeziora gasi, jaki "taniec" wykonują żurawie na podmokłej, nagrzanej słońcem łące. Spostrzegł, że po wykonaniu pewnych sekwencji ruchów zwierzęta nabierają nadzwyczajnego wigoru lub też - wprost przeciwnie - ogarnia je błogi spokój. Zaczął naśladować ich ruchy i ze zdumieniem stwierdził, że na niego mają one taki sam wpływ. Na to, że mogło tak być, wydają się wskazywać doświadczenia pewnego współczesnego chińskiego archeologa: znalazł on prehistoryczne rysunki naskalne, które przedstawiały postacie ludzkie wykonujące serię ruchów. Biorąc rysunki za wzorzec, archeolog zaczął wykonywać te same ruchy. Rezultat? W czasie, gdy ćwiczył, w jego otoczeniu wszyscy błogo zasypiali.

A może obydwie opisane wyżej drogi doprowadziły do powstania Qigong. Nigdy nie będziemy mieli co do tego pewności.

Pewność dają nam dopiero źródła pisane. Najstarsze opisy ćwiczeń Qigong pochodzą sprzed 4-5 tys. lat. Znamy je m.in. z Pierwszej Księgi Żółtego Cesarza, inaczej zwanej "Żółtego Cesarza Księgą Medycyny Wewnętrznej", do dziś dnia będącej niezrównanym podręcznikiem klasycznej medycyny chińskiej. Żółty Cesarz - jak chcą jedni uczeni historycy - to legendarna postać, ktoś podobny do polskiego Piasta Kołodzieja czy króla Kraka tylko znacznie od nich wcześniejszy. Jak chcą inni uczeni, to postać historyczna - ojciec państwowości chińskiej, który władał luźną konfederacją plemion chińskich ok. 2700 lat p.n.e. "Żółtego Cesarza Księga Medycyny Wewnętrznej" nie została wprawdzie napisana za jego czasów, lecz jakieś dwa i pół tysiąca lat później - ok. III w. p.n.e., lecz nie tylko na podstawie wiedzy od czasów Żółtego Cesarza ustnie przekazywanej z pokolenia na pokolenie, ale i w oparciu o archiwa cesarskie gromadzone i pieczołowicie przechowywane od niepamiętnych czasów.

Powrót do spisu tekstów.

Powrót do strony głównej.