Medycyna starochińska leczy zarówno ciało jak i duszę
Katarzyna Wiejak
(artykuł ukazał się w Słowie Polskim w dniu 6 grudnia 2002 r.)
Qigong (czyt. czikung) jest tak stary jak starożytne są same Chiny. Zmieniał się i ewoluował w ciągu pięciu, a może sześciu tysięcy lat. Przynosi ze sobą radość i ukojenie. W kraju styl lecącego żurawia ćwiczy już kilka tysięcy Polaków. We Wrocławiu ich grupa liczy kilkadziesiąt osób.
Dziś spacerując po parku w Pekinie, ale także każdej innej światowej stolicy, można natknąć się na niezwykły widok: grupę kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu osób w ciszy poruszających się jak w magicznym tańcu harmonii i idealnego zgrania ruchów. Jedni poszukują w ten sposób oświecenia, inni zbliżają się do swojego boga lub po prostu dbają o zdrowe ciało i umysł.
- Qigong to element starochińskiej medycyny i filozofii poszukującej jedności pomiędzy człowiekiem i naturą - mówi Liu Zhongchun, radosny i pełen energii siedemdziesięciolatek, profesor slawistyki na Uniwersytecie Pekińskim, mistrz qigong i współtwórca stylu Lecącego Żurawia. - To sztuka życia. Jeśli kiedyś piłeś herbatę, to znasz jej smak i gdy ktoś cię zapyta, odpowiesz "tak, wiem jak smakuje herbata". Gdy jednak nigdy jej nie próbowałeś, nie tylko nie znasz jej smaku, ale nie wiesz także czym ona jest.
Qi oznacza energię, coś co przenika przyrodę i nierozerwalnie związane jest z życiem. - Przysuń do siebie dłonie na pewną odległość i poczujesz ciepło - uśmiechają się uczniowie mistrza. - To jest właśnie ta energia, o której mówimy.
Starożytni Chińczycy traktowali człowieka jak cząstkę wszechświata nieodłącznie z nim związana, która w każdej sekundzie swojego istnienia otrzymuje energię qi. Krążąc meridianami (czyli kanałami) po ciele człowieka daje mu ona żywotność i zdrowie. Większość chorób i wszelkie zło w organizmie biorą się z jej blokad, gdy jej naturalny bieg zostanie ograniczony lub zatrzymany. Dzięki koncentracji i ćwiczeniom przypominającym powolny i miękki taniec kanały mogą zostać udrożnione. Ruchy rąk i nóg oddziałują bowiem na organy wewnętrzne i przywracają je do zdrowia. Aby ćwiczyć z powodzeniem, należy wyciszyć umysł i pozwolić energii swobodnie płynąć, gromadzić ją. Harmonia osiągana z samym sobą i ze światem jest wynikiem połączenia qigong ruchowego i medytacji. Najważniejszymi elementami są zatem ruch, koncentracja i oddychanie.
Pierwsze wzmianki pisane o qigong pojawiły się w Pierwszej Księdze Żółtego Cesarza sprzed trzech tysięcy lat, która do dziś jest klasycznym podręcznikiem medycyny chińskiej. Czytamy w niej tak:
Jeśli osiągniesz stan doskonałego wyciszenia, uspokoisz rozbiegane myśli, energia będzie prawidłowo krążyła po wszystkich meridianach ciała. Wówczas i krew będzie prawidłowo odżywiać całe ciało. W takich warunkach choroba się nie pojawi, bo nie ma się skąd wziąć (tłum. Liu Zhonchun).
Maria Adydan ma 52 lata. Z wykształcenia jest elektronikiem próżni. Ćwiczy qigong z przerwami od ośmiu lat. Pozbyła się reumatyzmu dokuczającego jej od dzieciństwa, nie zaziębia się, a o poważnej operacji już nie pamięta. Gdy rozwiązano jej zakład pracy w Bolesławcu, przeniosła się do Warszawy i tam poznała Liu. Potem zamieszkała we Wrocławiu i znalazła pracę zgodną ze swoim wykształceniem. Teraz zainspirowana przez Liu wraz z dwoma kolegami: Piotrem Worobcem, lekarzem chirurgiem i Piotrem Handerkiem, ekologiem prowadzi cotygodniowe zajęcia qigong we Wrocławiu.
- Szukałam qigong - mówi. - od dawna interesowałam się medycyną chińską i wiedziałam, że istnieją ćwiczenia rozwijające ciało i duszę. Gdy przeniosłam się do stolicy, przypadkiem trafiła do mnie informacja o organizowanym wykładzie na temat medycyny chińskiej w klubie na Ochocie prowadzonych przez dr Tomasza Sulikowskiego. Poszłam tam, bo szukałam lekarza, u którego mogłaby się poddać zabiegom akupunktury córka mojego kolegi. Dr Sulikowski opowiedział mi o mistrzu qigong nauczającym w Polsce, który właśnie rozpoczyna kursy w Warszawie. Nie musze chyba dodawać, że zapisałam się na pierwszy kurs, a po miesiącu wróciłam raz jeszcze, aby utrwalić zdobyta wiedzę.
Qigong pomaga pani Marii w osiągnięciu wyciszenia i spojrzenia na własne problemy z dystansem. Dzięki ćwiczeniom bez trudu wbiega na trzecie piętro i nie ma żadnych problemów z dolegającym kiedyś kręgosłupem. Gimnastyka uruchamia stawy, ułatwia oddychanie, ciało zyskuje sprężystość. - Uważam, że nie można nauczyć się ruchów qigong z kaset wideo czy z książek. Mistrz w czasie ćwiczeń opowiada na co należy zwrócić uwagę wykonując ćwiczenie, jak się poruszać i oddychać oraz koryguje błędy.
Piotr Worobiec jest lekarzem. Od zawsze interesował się medycyną chińską, uczestniczył m.in. w poświęconych jej podstawom wykładach prof. Granuszewskiego. Liu poznał przypadkiem. Kilka lat temu kolega zaproponował panu Piotrowi przenocowanie u siebie Chińczyka, który przyjechał do Polski, aby przeprowadzić kilka kursów qigong. Liu zaproponował panu Piotrowi w ramach podziękowania za nocleg uczestnictwo w kursie.
- Jestem typowym sceptykiem - mówi. - Jeśli czegoś nie doświadczę nie uwierzę. Nie ćwiczyłem regularnie, choć z qigongiem związany jestem już 6-7 lat. Wiem, że to co mówi i pokazuje Liu jest prawdziwe. Qigong pozwolił mi na odzyskanie psychicznej równowagi po przykrych przeżyciach osobistych i chroni przed chorobami. Od dziecka dręczył mnie katar sienny. Teraz pojawia się on tylko w chwilach ogromnego przemęczenia organizmu. Czuję się silniejszy psychicznie i fizycznie.
Nie ma jednego qigong, choć wszystkie jego odmiany są jednym - zbieraniem energii i jej wykorzystaniem. W ciągu tych kilku tysiącleci powstało wiele rodzajów tej starożytnej sztuki uzdrawiania ducha i ciała. Jest qigong związany z taoizmem, konfucjanizmem, buddyzmem. Styl Lecącego Żurawia skupia się na leczeniu i nie wiąże się z żadną religią. - niektórzy uważają, że prowadzę sektę - śmieje się Liu. - Ale to nie prawda. Ja sam jestem niewierzący. Choć przyznaję, że qigong pozwolił mi na lepsze zrozumienie fenomenu życia i wszechświata. Poszukuję prawdy. Ktoś inny może poszukiwać Boga.
Żuraw w chińskiej kulturze jest symbolem spokoju i długiego życia. Nazwa tego stylu wzięła się także stąd, że ruchy ćwiczących ludzi do złudzenia przypominają płynne ruchy skrzydeł lecącego żurawia.
Istnieje także qigong "twardy", czyli sztuki walki, gdzie energia zamiast być gromadzoną ulega gwałtownemu wypchnięciu przy zadawaniu ciosu. Liu opowiada, że w Chinach widział, jak inni mistrzowie wykorzystując samą energię potrafią otwierać zamki i przesuwać przedmioty. - Qi to ogromna siła - mówi z powagą Liu. - Ale kto ja zrozumiał i opanował, nie będzie czynić zła.
Ktoś powiedział kiedyś pani Marii, że nie przyjdzie na ćwiczenia z mistrzem, bo jest człowiekiem głęboko wierzącym. Ćwiczący qigong są przeciętnymi ludźmi i żyją jak każdy z nas. Tak samo śpią, to samo jedzą i wyznają swoją religię. Ćwiczą na kursach i zjazdach razem, by móc potem robić to samemu w domu. Nie stosują żadnych specjalnych diet, nie noszą dziwnych ubrań i nie wyróżniają się niczym szczególnym spośród innych. Są jednak spokojniejsi i zdrowsi. - Mam 34 lata i nieprzerwanie od 8 lat ćwiczę qigong - mówi Piotr Handerek pracujący w Europejskiej Fundacji Proekologicznej. Podobnie jak pani Maria ma dyplom instruktora. - Kilka razy w roku uczestniczę w szkoleniach i obozach organizowanych nad morzem, na mazurach lub w górach. Zniknęły moje chroniczne anginy i kłopoty z kręgosłupem. Najważniejsze jest jednak to, w jaki sposób qigong pomaga mi w pracy. Odnoszę sukcesy dzięki medytacji i ćwiczeniom podnoszącym koncentrację i doenergetyzowującym mój organizm.
Ćwiczyć może każdy, stary i młody, zdrowy, ciężko chory i niepełnosprawny. Najstarszy z nich w Polsce ma lat 86, a najmłodszy 6 lat. Nie chodzi bowiem o kształtowanie mięśni, ale uczenie się harmonii i wyciszenia, dystansu do problemów życia codziennego. Każdy z nas codziennie skręcany jest jak guma w korkociąg, ale nie każdy potrafi wrócić do stanu wyjścia. Chodzi przede wszystkim o umiejętność bycia pełnowartościowym człowiekiem na przekór naszego oddzielenia od natury, którego dokonała cywilizacja. Siły przynoszącej odprężenie i szczęście ludzie powinni szukać w sobie. A jeśli ją tam znajdą, staną się lepsi także dla innych.